Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

czwartek, 17 marca 2011

Lubię zielone :)

Czekam na zielone drzewa i krzewy :)


............
Zacznę dziś od mięsa , a skończę...na koniczynie !  Brzmi dziwnie ?!


Ostatnio podałam przepis na kiszone cytryny . Wykorzystałam je do niedzielnego obiadu .
Zrobiłam duże , duszone w warzywach ,,gałki " z mięsa mielonego w sosie śmietanowo -cytrynowym .


Mięso mielone wieprzowe i drobiowe z dodatkiem 1 jajka , bułki tartej rozrobionej z odrobiną śmietany, posiekanej kapusty pekińskiej , słodka papryka i odrobina soli do smaku . Duże kule z mięsa układamy w naczyniu , dodajemy startą marchew i pietruszkę , listek laurowy , i pół kiszonej cytryny (nie więcej bo bardzo kwaśna ! ).To wszystko podlewamy wodą , przykrywamy i dusimy około 1 godz. Na koniec do sosu dodajemy śmietanę i zmielony świeżo pieprz. 
Bardzo delikatne , lekkie danie . Kiszone cytryny dają mocno aromatyczny smak i ożywiają sos .

Ja zrobiłam sporo tych cytryn , ale na pierwszy raz można sobie zrobić np. 1 szt. w małym słoiku . Zasypać solą i zalać sokiem z drugiej .
Cytrynkę tą możemy użyć np. do pieczenie kurczaka wraz z ziemniakami na blasze. Skrapiamy jej sokiem doprawione przyprawami mięso i kawałki ziemniaków . Jej kwas spowoduje też , że ziemniaki mogą być długo pieczone i się nie rozpadną .
Mam zamiar dodać ją też do belgijskiego sztandarowego dania czyli do muli z białym winem . :)
Koleżanka będzie piekła kaczkę z jabłkami i kiszoną cytrynką w środku .
Trochę możliwości jest , Myślę ,że koleżanki z blogów kulinarnych coś podpowiedzą :)
Sok z cytryny lubię dodawać też do zupy kalafiorowej . Gotuję ją  na bardziej ostro z dużą ilością czosnku , majeranku i właśnie soku ,na koniec śmietana .
Narazie cytryny stoją w lodówce , soku jest dużo więc chyba go zamrożę w naczyniu na kostki i będę sukcesywnie zużywać.
 ..................................
Dziś ważny dzień !
...dla Irlandczyków i dla mnie :)

http://www.graphicsfairy.blogspot.com/
 17 marca to dzień moich urodzin , w Irlandii to duże święto kościelne i świeckie - Dzień świętego Patryka (Saint Patrick's Day ) .
Irlandczycy w tym dniu mają wolne od pracy , bawią się w pubach , domach i na paradach ulicznych . Naważniejszy w tym dniu jest ich narodowy kolor zielony symbolizujący trawę z ich pięknych rodzimych krajobrazów ,a także koniczynę z legendy o św. Patryku .
Św. Patryk był misjonażem w V w. i około 30 lat głosił słowo boże wśród pogańskich irlandczyków . z jego misją wiąże się wiele legend , opowieści i na zawsze pozostały w historii zielonych wysp .
Jedna z nich głosi , że misjonarz aby obrazowo wytłumaczyć niewiernym istnienie Trójcy Świętej wykorzystal do tego liść białej koniczyny (shamrock).

http://www.graphicsfairy.blogspot.com/
Zmarł 17 marca i ta data pozostała jako dzień wpomnień o jego dokonaniach .
Tradycją jest też picie w tym dniu whisky .Otóz jak legenda mówi , w jednej z karczm ,gdzie przebywał misjonarz karczmarka oszukiwała gości na niedolewaniu trunków. Patryk ostrzegł ją , że spotka ją za to kara z niebios . Od tamtej pory goście dostawali pełne kufle :) .
Irlandczycy wypijają na pamiatkę dziś szkalneczkę whisky zwaną ,,dzbanem Patryka " 

.
Wesoły to dzień w Irlandii , a także w Wielkiej Brytanii , USA , Kanadzie , Holandii , Belgii czy Francji .
Rozpowszechniło się wszędzie tam gdzie losy rzuciły irlandczyków . Przejęły go chętnie inne kraje . Sama miałam okazję świętować ten dzień w Kanadzie , gdzie jest mnóstwo Irisch Pub . Rozbrzmiewa piękna irlandzka muzyka , ludzie noszą zielone kostiumy , kapelusze , często na zielono mają pomalowane twarze . Na stołach , ścianach symbole trójlistnej koniczyny , a na ulicach kolorowe parady..bardzo wesoły dzień .
Często jest też podawane piwo zabarwione na zielono , jest to raczej zwyczaj marketingowy niż tradycja i rozpowszechniony pod turystów.

Więc dziś Zielony Dzień !
Róbmy zielone koniczynki , wypijmy dobre piwo lub szklaneczkę whisky za sympatyczny naród irlandzki !
Ja to zrobię na pewno :) z okazji mojego święta , a zamiast tortu ..hmm ..może zielona sałatka ?!


szpinak i podlaski serek korycinski




Na koniec posłuchajcie pięknej muzyki irlandzkiej wśród pięknej zieleni wysp...

POZDRAWIAM SERDECZNIE WSZYSTKIE MOJE BLOGOWE KOLEZANKI !

wtorek, 8 marca 2011

Kwaśny post :)

Na ten przepis trafiłam przypadkiem czytając przepisy z kuchni Marokańskiej . Zaintrygował mnie .
Kiszone cytryny ! Z tego co wyczytałam na forach i blogach kulinarnych dają one rewelacyjny aromat i smak  mięs , które pieczone są z ich dodatkiem. Można je dodawać zarówno do wołowiny , wieprzowiny i drobiu .
No cóż postanowiłam spróbować i ja .


Kilka cytryn 6-8 szt. moczymy w wodzie po kilka minut , dobrze na koniec jest przelać je wrzątkiem aby maksymalnie ,,zlikwidować " chemię z oprysków . Wyparzamy duży słoik , na jego dno sypiemy garść soli.
Każdą cytrynę nacinamy na krzyż , lekko rozchylamy i wsypujemy do środka łyżkę soli .Cytryny ciasno układamy w słoju . Możemy dodać listek laurowy , ziarno gorczycy , goździk .

Upchane cytrynki podlewamy sokiem z 2 cytryn i zamykamy słoik . W trakcie kiszenia puszczą sok .
 Owoce po tygodniu już są gotowe, w lodowce możemy je przechowywać do miesiąca . Cząstki kiszonych cytryn dodajemy do różnych dań mięsnych pieczonych lub duszonych. Skórka może być dodatkiem do sałatek lub pieczonej ryby . Jak ,,działają " - jeszcze nie próbowałam , wciąż są w słoiku :) .Myślę , że trafią do piekarnika wraz z mięsem w najbliższy weekend .

'''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Cieszę się , że wiosna już coraz bliżej . Głośniej ptaki śpiewają , śnieg pomału znika . Jarmarki świąteczne rozweselają miejskie place . Oczywiście jak co roku byłam na Kaziukowym Jarmarku i wsparłam rękodzieło..:)  




......................

a na koniec kilka fotek z Podlasia :)







Majątek Howieny








 ........................................

Bardzo dziękuję wszystkim , którzy przyłączyli się do pomocy dla Pana Witka z Bieszczad...a kto nie czytał mego apelu może zajrzeć tu... http://mjakmarzenie.blogspot.com/2011/03/prosba-o-pomoc.html


Pozdrawiam

czwartek, 3 marca 2011

PROSBA O POMOC !


Dzis mój post będzie wyjątkowo nieco inny i skierowany do wszystkich czytających .

Dwa dni temu zajrzałam na blog Jagody (CHATA MAGODA ) i  tam wśród pięknych zdjęć , które zawsze są dołączane do opowieści z Bieszczad znalazłam informację o nieszczęściu , które dotknęło ich znajomego stolarza , artystę z Bieszczad .
W dniu 24 lutego około godziny 16:00 spalił się dom mieszkalny wraz z warsztatem stolarskim mieszkańca miejscowości Chmiel   , Pana Witolda Drygiel.
Niestety niczego nie udało się uratować. Mieszkaniec Chmiela stracił cały dobytek życia oraz swoje miejsce pracy .
Jagoda na swoim blogu poprosiła o pomoc wszystkich ludzi dobrej woli .Ten człowiek musi zacząć życie od nowa . Od podstaw . Potrzebuje zebrania funduszy na odbudowę domu i warsztatu , z którego żył i jak mi wiadomo robił piękne rzeczy z drewna . Bieszczadzcy artyści są na ,,wagę złota " !

Tu link do strony gminy Lutowiska , na której znajduję się nr konta dla tych , którzy mogli by pomóc

http://www.lutowiska.pl/index2.php?id=2&n_id=549


Postanowiłam właczyć się do pomocy . Połączyłyśmy siły . Liczymy na nasze Blogowe koleżanki .
Pomóżcie ile możecie ! Każda zł w tej sytuacji jest bardzo pomocna . Wszyscy znamy urok Bieszczad i ludzi tam mieszkających i z jakimi problemami borykają się na co dzień .

Chcemy abyście wzięły udział w naszej małej Akcji Pomocy .
Wstawcie informację o potrzebie pomocy i nr konta .

Można też wstawić link odsyłający na mój blog wykorzystując zdjęcie , które zamieściłam na poczatku tekstu .
Można dokonać tylko samej małej , ale jakże cennej w tej sytuacji , wpłaty na konto .

Wszystkie osoby chętne , które zadeklarują pomoc mogą zostawić komentarz pod tym postem i wziąć udział w losowaniu małych fantów - pamiątek , w ramach podziękowania za okazanie ,,kawałka serca " :)

A oto one :

ZESTAW NR 1








Są to trzy reprodukcje grafiki kanadyjskiej artyski Maxine Noel  , która z pochodzenia jest Indianką z plemienia Sioux .
Reprodukcje oprawione w sztywne pasportou . Kupiłam je w małej Galerii w Toronto .
Bardzo ładne obrazki w pastelowych kolorach.

ZESTAW NR 2





Biały porcelanowy pojemniczek i duży angielski dzbanek na kawę lub herbatę .

ZESTAW NR 3



 

Dwa piękne porcelanowe angielskie talerzyki

 Zapraszam do wzięcia udziału w losowaniu ! Losowanie odbedzie się w dn 21.03.2011 (kalendarzowa wiosna ) .
Proszę zostawic komentarz pod tym postem o chęci udziału w losowaniu i zadeklarowaniu wplaty na konto
pomocy dla Pana Witolda .Oczywiście nie sparwdzamy Waszych wpłat. Mamy pełne zaufanie do Was :)
W komentarzu proszę o podanie nr zestawu , który najbardziej Wam odpowiada .

Osoby bez konta google oraz nieprowadzące bloga , mogą zostawić komantarz jako anonim , natomiast w treści koniecznie muszą podać adres mail , swoje imię lub nick i nr wybranego zestawu .


Wszystkie osoby biorące udział , zostaną podzielone na 3 grupy w/g zestawów. Z każdej grupy zostanie wylosowana 1 osoba.
...............................................................

Nr. konta 85 8621 0007 2001 0005  2445 0005Z dopiskiem "Pomoc dla pogorzelca z Chmiela


DZIĘKUJEMY ZA POMOC.... :) :) :)

P.S Wszystkie pytania jakie macie w związku z pomocą kierujcie na mój adres mailowy mjakmarzenie@gmail.com
a także na adres Jagody , który znajdziecie na jej blogu  http://chatamagoda.blogspot.com/

wtorek, 1 marca 2011

Czekając na wiosnę

 Czekamy wszyscy niecierpliwie na wiosnę .
 Cieszę się każdym promykiem słońca . Kwiaty w domu przesadzam , porządki w garderobie , nowe zasłonki na oknach i wyglądam przez okno z nadzieją , że zobaczę.

Wczoraj odebrałam słodką nagrodę od Agnes z Kuferka Inspiracji   :)

Zobaczcie cudeńko - małą sukienusię zapachową i słodki dodatek . Agnieszko Dziękuję !



W weekend spróbowałam zrobić nową potrawę . Pasztet z soczewicy . Wyszedł super . Świetna przekąska na kolacje lub śniadanie . Do pasztetu zrobiłam konfiturę z cebuli . I efekt jest taki , że już go nie ma i wcale nie czuję się przejedzona  :), chociaż zjadłam sama prawie całą dużą keksówkę .


.....i to nie koniec wiosennych inspiracji . Możemy  od dziś przyłączyć się do Bułgarów i zacząć zaklinać przyjście wiosny i wszelkie dobra dla siebie , które ta piękna pora roku może przynieść .
Co mam na ręku ?  Marteniczkę .

A co to takiego ..i po co ? Zajrzyjcie do Betaki Lipov i jej Lawendowego Domu http://lawendowydom.blogspot.com/


...........................................................

POZDRAWIAM :)

piątek, 25 lutego 2011

Dalszy ciąg czyli greckie słodkości




Widzę , że spodobały się moje słodkie greckie wspomnienia. :)  To podróżujemy dalej .
Ten przepis podaje Wam celowo przed Tłustym Czwartkiem . Może w ten weekend , któraś zaszaleje i wykorzysta go !

Diples - to coś na kształt , smak naszych faworków . Gospodynie greckie smażą je przy okazji różnych świąt , wesel i uroczystości weselnych . W domu , gdzie mieszkałam i pracowałam , robiła je babcia . Całe wielkie tace były wypełnione pysznymi , chrupiącymi rulonikami , które podjadałam całymi dniami .


Przepis podaję wam z greckiej książki kucharskiej , którą przywiozłam sobie na pamiatkę .

2  1/2 filiżanki mąki
3  jajka
4  łyzki koniaku
1   łyżeczka proszku do pieczenia
2   łyzki cukru
olej do smażenia

1 filiżanka miodu
1/2   filiżanki wody
grubo posiekane orzechy , cynamon

Mąkę mieszamy w misce z proszkiem do pieczenia. Jajka ucieramy z cukrem i koniakiem , dodajemy do mąki i wyrabiamy na jednolitą masę .
Ciasto odstawiamy na pół godziny i znowu wyrabiamy (ciasto powinno nadawać się do wałkowania ) .
Wałkujemy bardzo cienki placek , kroimy go w szerokie paski np. takie jak na faworki.
Ciastka smażymy na oliwie na bladozłoty kolor . Przygotowujemy syrop rozpuszczając miód w wodzie .Usmażone diples polewamy syropem i posypujemy orzechami i cynamonem.

Proste i pyszne słodkości !

Na koniec wstawiłam wam filmik , na którym zobaczycie sposób smażenia ruloników i ich zwijanie. Oczywiście mogą one mieć dowolny kształt , ale te zawijańce są tradycyjne i najczęściej stosowane w Grecji .
Zwróćcie też uwagę , że rozwałkowane ciasto ( Greczynki , tak jak na filmiku ,  stosują maszynkę do makaronu zamiast wałka ) jest przykrywane ściereczką , aby nie wysychało .

Życzę Wam SMACZNEGO i koniecznie pochwalcie się jesli skorzystacie z tego przepisu :)





-----------------------------


czwartek, 24 lutego 2011

Ratując pomarańcze i wspomnienia

 ================================ = = = =

Parę dni temu kupiłam kilka pomarańczy . I jak to często bywa nikt na nie nie miał ochoty , jakby nie było -  to byłyby pożądane !
Dziś się zaniepokoiłam , że mogą się zepsuć . Postanowiłam coś z nimi zrobić . 

Pomysł pierwszy - to ,,przegryzka " dla mojej córki , która stara się :) być na diecie . No cóż trzeba wspierać !


Marchewkę kroimy na cieniutki plasterki . Ja używam do tego praktycznej, małej szatkownicy . Skrapiamy sokiem ze świeżej pomarańczy i wstawiamy na chwilę do lodówki . 
Taka marchewka to świetny ,,zapychacz " , gdy mamy ochotę po między posiłkami coś zjeść . Czy na wieczór przed telewizorem .  Zdrowe chipsy  !
----------------------------------


Drugi pomysł jest już mniej dietetyczny  - ale smaczny , słodki i przypominający wakacje !
To moje kulinarne wspomnienie z pięknej wyspy greckiej Santorini . Będę do niej jeszcze wracać w swoich postach , gdyż przeżyłam tam piękną przygodę życia . Zresztą sam jej widok mówi wszystko...


Miałam okazję mieszkać pół roku z grecką rodziną . Poznałam ich tradycje , charakter , a przede wszystkim cudowne smaki ich kuchni .

Dziś - słodkie wspomnienie - pomarańcze w cukrze .


Pomarańcze obieramy ze skórki i gotujemy we wrzątku kilka minut , tak aby lekko zmiękły . Następnie wyławiamy cedzakiem na talerzyk , kroimy w ósemki i delikatnie obieramy z białego miążu , który jest gorzkawy .

 W między czasie na bazie wody z pomarańczy gotujemy gęsty syrop z cukru i wody . Robię go na oko , więc proporcji nie podam - mniej więcej w stosunku 1 : 4 porcji cukru . Do gęstego syropu  wrzucamy na chwilę cząstki pomarańczy delikatnie mieszając , aby syrop się nie przypalił . Owoce możemy przechowywać w słoiczku , w lodówce przez dłuższy czas . Grecy uwielbiają takie owoce do swojej czarnej kawy .
Rosjanie mają swoją konfiturę do herbaty , Grecy - owoce w cukrze . Tak możemy przyżądzać wiśnie , czereśnie , gruszki , winogrona . Ja swoje dziś polałam jeszcze miodem .






Pozdrawiam słonecznie i pomarańczowo.... !!  





wtorek, 22 lutego 2011

SZCZĘŚCIE...CIACHO...I SESJA... :)

Zapraszam na Ciacho ! Babeczkę Piaskową ! Jest okazja..


Wygrałam swoje pierwsze Candy u ( bardzo zdolnej osóbki ) Agnes ..http://kuferek-inspiracji.blogspot.com/2011/02/losowanie-rocznicowego-candy.html

Jestem bardzo Happy , bo nie mam szczęścia do gier...ah, w  ogóle rzadko kiedy w coś gram .  Może to błąd ? :)


Przy tej okazji pokażę Wam co możemy zrobić z reszty włóczki siedząc przed telewizorem....


O to mała sesja moich robótek i myślę , że będzie dalszy ciąg .Ze specjalną dedykacją dla mojej darczyni Agnes z Kuferka Inspiracji....
               

                                                      BRANSOLETKI




NASZYJNIK  


POZDRAWIAM SERDECZNIE.....Miłego tygodnia.. :)
Powered By Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...