Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

niedziela, 20 lutego 2011

Ogrody Pani Walskiej......


Tydzień temu oglądając angielski film przyrodniczy poświęcony ogrodom na świecie padło nazwisko Polki , która założyła piękny ogród w swej amerykańskiej posiadłości . Zaczęłam szukać informacji na ten temat i oto co znalazłam ....

Historia ogrodu i życia P. Walskiej w dużym skrócie .

Ganna Walska , a właściwie  Hanna Puacz (ur. 1887, zgodnie z jednym ze swoich paszportów, niektóre źródła podają 24 czerwca jako dzień urodzin) w Brześciu Litewskim , w tym czasie część Imperium Rosyjskiego , a obecnie w Białoruś . Jako młoda kobieta rozpoczęła karierę śpiewaczki operowej ( sopran ) .
Będąc nastolatką zwróciła uwagę rosyjskiego oficera i arystokraty - Arkadij d`Eighnhom . Szybko jednak rozwiodła się z nim ze względu na alkoholizm męża . Wyjeżdża do Europy i  Ameryki w czasach burzliwej rewolucji bolszewickiej w 1917 . Śpiewa na różnych scenach świata , a w między czasie wychodzi kilkakrotnie za mąż ......


  • lekarz nowojorski, neurolog Joseph Fraenkel
  • multimilioner Alexander Smith Cochran
  • multimilioner Harold Fowler McCormick
  • brytyjski wynalazca m.in. "promieni śmierci" Harry Grindell Matthews
  • Theos Bernard, adept sztuki yoga, wyznawca i mistrz tybetańskiego buddyzmu, pisarz
To nazwiska jej mężów

Po przybyciu do USA próbowała zdobyć sławę jako pieśniarka. Nieprzychylny jej Orson Welles twierdził, że McCormick bezkrytycznie promował śpiewaczą karierę Walskiej – pomimo że nie dysponowała dobrym głosem – co stało się zaczynem do napisania scenariusza do filmu Obywatel Kane, gdzie Walska została przedstawiona jako Susan.


Podobnie krytyk filmowy Roger Ebert uważał, że beztalencie Susan to właśnie Walska. McCormick wydał tysiące dolarów na jej lekcje śpiewu, a nawet sfinansował wystawienie opery Zaza Leoncavalla w operze chicagowskiej w roku 1920. Według tego samego źródła Walska wdała się w sprzeczkę z reżyserem Pietro Ciminim podczas próby kostiumowej i zerwała kontrakt przed premierą. Współcześni twierdzili, że głos Walskiej podobał się wyłącznie zakochanemu McCormickowi.


W 1941 roku, za namową Bernarda, zakupiła 37-hektarowej historyczne (0,15 km 2) Cuesta Linda "posiadłość" w Montecito koło Santa Barbara w Kalifornii , z zamiarem wykorzystania go jako rekolekcje dla tybetańskich mnichów.  Ze względu na ograniczenia w czasie wojny wiz, mnisi nie mogli przyjechać do Stanów Zjednoczonych. Po rozwodzie z Bernardem w 1946, Walska zmieniła nazwę majątku z Tybetland  na " Lotusland "(na cześć słynnego kwiatu  w Indiach , lotosu , Nelumbo nucifera )  Lotos rośnie w kilku jej ogrodowych stawach .
  Poświęciła całe życie do projektowania, przebudowy, rozszerzania i utrzymania nieruchomości w renomowanych innowacyjnych i rozległe ogrody. Jej talent projektowania krajobrazu i ogrody przez nią stworzone  uważane są za  charakterystyczne ogrody o  wyjątkowej kreatywności.

 
Ganna Walska zmarła 02 marca 1984 w Lotusland , zostawiając ogród i jej majątek dla  Ganna Walska Lotusland Foundation. 
Park składa się z wielu niezależnych - lecz powiązanych ze sobą - ogrodów i jest sławny ze swej kolekcji sagowców .


  •  Ogród błękitny
  • Ogród bromeliowatych
  • Ogród motyli
  •  Ogród kaktusów
  • Ogród kaktusów i wilczomleczów
  • Ogród sagowców
  •  Ogród paproci
  • Ogród japoński
  • Sad
  •  Ogród sukulentów
  •  Ogród strzyżony
  •  Ogród tropikalny
  •  Ogród wodny





Lotusland, 15-hektarowa posiadłość, znana również jako Ganna Walska Lotusland,  utrzymywana przez fundację ogrodu botanicznego w Montecito na przedmieściach Santa Barbara w Kalifornii w USA. Zwiedzanie zajmuje od 1½ do 2 godzin (w okresie od połowy lutego do połowy listopada), ale konieczne jest wcześniejsze zgłoszenie.



Mam nadzieję , że ta wycieczka Wam się spodobała...Miłego weekendu.... 


....................
.

czwartek, 17 lutego 2011

Mróz i kwiaty...

Chyba wyjątkowo niecierpliwie  w tym roku czekamy na wiosnę . Ostatnie dni były ładne , bo słoneczne choć mroźne...


U mnie w domu kwiatowo..Kwiaty to moja miłość i radość .


Na parapecie oprócz narcyzów  ,,rodzą" się krokusy i rywalizują kolorem :)



We flakonie zakwitły :) sznurkowe dzwoneczki..........

Powstaje też nowa poszewka na poduszkę ..też w kwiatki...



a za oknem...
Jak mróz to trzeba coś na rozgrzewkę zjeść , wypić :)


Przedwczoraj zjedliśmy pikantne flaczki . Tym razem przygotowałam je inaczej , bo zagęściłam mąką chlebową żytnią i dodałam odrobinę piwa typu Porter i duuużo natki pietruszki...

A teraz zapraszam na mały spacer po parku przy pałacu Branickich w Białymstoku...










http://www.ogrodbranickich.bialystok.pl/

poniedziałek, 14 lutego 2011

Zapomniany napój - kwas chlebowy...

Trochę historii
"Od najdawniejszych czasów na co dzień pito w Polsce różnego rodzaju kwasy, przyrządzane z resztek pieczywa lub bryi zalewanej wrzątkiem, czasem z dodatkiem miodu, i poddawanych kilkudniowej słabej fermentacji. (...) U nas jednak kwas chlebowy nie był tak popularny jak na Litwie czy w Rosji. Najpierw - w najdawniejszych czasach - konkurencję stanowiło piwo, później różne "limoniady", oranżady i orszady  , a obecnie wszelkiego rodzaju napije gazowane, od coca-coli poczynając. Kwas chlebowy ma nad nimi istotną przewagę, ponieważ jest napojem zdrowym, przygotowanym z produktów naturalnych, bogatym w witaminy z grupy B oraz sole mineralne.
Na Śląsku sporządza się kwas chlebowy z imbirem. Powszechnie stosowanym dodatkiem są rodzynki.
Na terenach dzisiejszej Rosji wszelkiego rodzaju kwasy gaszące pragnienie cieszyły się wielką popularnością już w XIV wieku. Prawdziwy rosujski kwas robi się z mąki żytniej oraz słodu, po wstępnym okresie fermentacji dodaje się mąkę pszenną oraz drożdże, a przed spożyciem - liscie mięty i czarnej porzeczki dla aromatu.
Na Litwie kaws, zwany chlebowym, sporządza się z zaczynu na ciasto chlebowe oraz serwatki, bądź według podobnej receptury jak u nas. Ukraińcy zaś najczęściej piją kwas piwno - rodzynkowy oraz cytrynowo - miodwy."
KUCHNIA, nr 8/1999, s. 36
 .............
Kwas chlebowy w moim rodzinnym domu był często robiony i kojarzy mi się z wiosną . Właśnie wtedy , tuz przed Wielkanocą był robiony jako najlepszy napój do spotkań rodzinnych :)

A o to w skrócie jego właściwości :
  • witaminy grupy B działają stymulująco na wzrost i rozwój organizmu
  • witamina C ma działanie uodparniające. Wzmacnia układ odpornościowy- osoby pijące regularnie kwas chlebowy 3 razy rzadziej zapadają na grypę
  • enzymy i bakterie kwasu mlekowego wspomagają i regulują mikroflorę jelitową - sprawnie działające jelita wpływają na kondycje skóry, przemianę materii (za czym idzie przeciwdziałanie chorobom wynikającym z otyłości), wspomaganie trawienia, alergie, układ sercowo- naczyniowy (zapobieganie chorobom krążenia)
  • składniki mineralne i witaminy kwasu mlekowego skutecznie wspomagają leczenie dolegliwości, takich chorób jak: astma, osteoporoza, stwardnienie tętnic, schorzenia jelit, cukrzyca, choroba Parkinsona, hemoroidy, prostata, nowotwory, grzybica, klimakterium, stwardnienie rozsiane, zapalenie stawów, bóle mięśni, czy migrena


Przepis na kwas chlebowy:
Składniki:
  • 1 kg suchego chleba razowego
  • 0,5 kg suchego chleba żytniego
  • około 10 litrów wody
  • 30 dag cukru
  • 4 dag drożdży
  • 10 dag rodzynek
  • skorka z cytryny
Włożyć chleb do szklanego lub kamionkowego naczynia, dodać skórkę z cytryny zalać 5 litrami posłodzonej wrzącej wody. Przykryć i odstawić na 4-5 godzin. Napój przecedzamy przez gazę do innego naczynia, dodajemy drożdże i zostawić na 5 godzin, aż na powierzchni utworzy się piana. Ponownie przecedzić i po przelewać do butelek . Do każdej butelki dać kilka rodzynek  . Zamknąć wyparzonymi korkami. Po dwóch dniach Kwas chlebowy jest gotowy. 

Kilka moich uwag ;
Kwas może być jasnego koloru lub intensywnie brązowy . Zależy to od rodzaju chleba jaki użyjemy oraz czy będzie tylko wysuszony czy przypieczony w piekarniku.
Jeśli po otwarciu okaże się zbyt mało słodki , możemy śmiało dodać cukru .
Kwas najlepiej przechowywać w szklanych butelkach napełnionych nie więcej niż 3/4  objętości. Kwas cały czas ,,pracuje"..Grozi wybuchem ! przy otwieraniu .
Najlepiej przechowywać go w chłodnym miejscu lub przed podaniem , otwarciem - schłodzić . O tej porze roku możemy wystawić na podwórko .

Kwas chlebowy szybko się psuje , a więc należy go przechowywać nie dłużej niż 5 dni .

Kwas możemy ,,dosmaczać " miodem , chrzanem , żurawiną...To bardzo zdrowy napój regulujący nam trawienie , wzmacniający nasz organizm..dobry na przedwiosenną regenerację !


..........................................

na ulicach Kijowa ( Wikipedia )

DLA WAS WSZYSTKICH.......

'''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''

.........................................................................

niedziela, 13 lutego 2011

W oczekiwaniu na wiosnę/...

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''

Czekam na więcej słońca . Na razie narcyzy rozświetlają mój dom  :) . Piękne ,żółciutkie uśmiechają się z kuchennego parapetu .


i krokusy wypuszczają listki . Ciekawe jaki będzie ich kolor ?


 Jeśli zdarzy wam się jeść orzeszki pistacje skorupki można wykorzystać do wyłożenia ziemi w doniczce. Jest to ładna , naturalna ozdoba i chroni kwiatek prze wysuszeniem podłoża. Tylko -Uwaga! - przed wysypaniem na ziemię łupinki wcześniej wypłukać z soli gorącą wodą np. na durszlaku .

...........................................................

Ale mam też inne kwiatki w domu. Jeszce nie skończone , ale już Wam pokażę . Własnoręcznie robione :) . Jak denerwuje Was codzienna ,,porcja" reklam w skrzynce pocztowej to możecie wykorzystać je tak....




Paski kolorowej Gazetki owinięte są dookoła lampek choinkowych. Kartkę o szerokości szkolnego zeszytu pocięłam na paski odpowiadające wysokości lampki wraz z z oprawką . Potem nacinamy je do połowy i okręcamy lampeczkę .Zaklejamy taśmą koniec . I tak powstaje świecąca girlanda. Jeszcze jej nie ukończyłam , ale będzie ozdobą w pokoju córki . Jak zawiśnie ( bo chyba będzie wisieć?) to oczywiście pokażę na zdjęciach .

........................................................................................

Na koniec zapraszam na mocną kawę i pieczonego grapefruita....

Grapefruit polany miodem i pieczony w piekarniku aż do zrumienienia. Można tez go posypać brązowym cukrem , cynamonem . Ja następnym razem dam jeszcze na wierzch tabliczkę czekolady  przed końcem pieczenia . Ale uwaga ..taki owoc przy pieczeniu nie traci swej goryczki , ale  ja  ją  lubię...:) 

SERDECZNIE POZDRAWIAM WSZYSTKIE CZYTAJĄCE...........MONA

piątek, 11 lutego 2011

Wszystko szybko....!!!

Szybki post i krótki..(brak czasu ! ) , ale już następny będzie długi..i moze Was trochę zaskoczę..ale to potem...

Dziś szybka szarlotka..a raczej cienki placek, który możemy zrobic bardzo szybko jako deser do obiadu lub dla niezapowiedzianych wcześniej gości..

Robimy ciasto kruche , u mnie to znaczy ok. 3 szklanek mąki , 200g masła , 2 czubate łyżki cukru pudru i 2-3 żółtka i jak mamy trochę aromatu wanilii ( ja taki lubię) . Szybko zagniatamy i do zamrażarki (wszystko tarkujemy , więc powinno być dobrze zmrożone ! ) . Jak twierdzą fachowcy , jesli ciasto ( a właściwie tłuszcz za bardzo się nie ogrzeje- zagnieciemy je szybko i trafi do lodowki, będzie bardziej kruche ).

Do pieczenia używam okrągłej blaszki o średnicy ok. 25 cm. Wyściełam folią aluminiową lub papierem do pieczenia , połowę ciasta tarkuję na tarce jarzynowej ( spód ciasta )


Na tej warstwie układamy plastry jabłek , na moją blaszkę wystarczą  2 duże . I znowu terkujemy drugą połowę ciasta..


Piekarnik 180 stopni , pieczemy ok. 40m min. Ja dziś przypiekłam troche mocniej.. :) i posypałam cukrem pudrem...



i tak szybki deser  wyszedł..


............................................................

Upiekłam tez chlebek na zakwasie pszenno-żytni z ziołami prowansalskimi..Bardzo mi smakuje , lubię aromat ziół .
Zrobiłam mu pokrowiec-woreczek z bawełnianej białej poszewki ( może być lniana ) , tak przechowywany był na wsi u mojej babci .
....................................................
I to jeszcze nie koniec . Podsuszyłam w piekarniku ostatni wypiek chleba żytniego ..ok. 70 dkg

i zalałam wrzątkiem  ( 5 l) .  To początek domowego kwasu chlebowego...dalszy ciąg jutro  :)



.............................................


Kulinarnych opowieści koniec. Wczoraj był tez szybki wypad do Suwałk....i zobaczcie jak wygląda jego okolica zimą i co można tu robić...Czyli dalszy ciąg ..Poznajemy Podlasie..

















http://www.wosir-szelment.pl/

jak widać na podlasiu mamy wszystko..no może  , oprócz morza...:)   ......   .....   ....
Powered By Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...